Szukaj na tym blogu

piątek, 1 lipca 2011

Kobieta mężczyzna świeczka - J.P. Krasnodębski

Przeczytałam ostatni (jak na razie?) tomik poezji (wydany w 2000 roku) Jana Pawła Krasnodębskiego - Kobieta mężczyzna świeczka. Muszę przyznać, że jeśli poprzednie wiersze w tomiku Buntuję się... były erotyczne, to te kipią erotyzmem. Zero w nich wulgarności. To tak dla jasności mówię. Za to pełno miłości i realizmu. Takiego, aż do bólu. I takiej zwyczajności - chleb, pióro, dłoń, twarz... Wiersze są napisane z perspektywy kobiety. Większość. Świetnie to się czyta. Właściwie pochłania.
Poniżej kilka przykładów:


Jestem kobietą.
Dotykam Cię delikatnie
i czuję jak rośniesz.
[...]
Widzę Twoją twarz.
Jesteś szczęśliwy.
Jestem szczęśliwa.
[...]


albo:

Liżesz mnie całego
a tylko chleb pragnę jeść
z Twoich czarodziejskich dłoni.
[...]
 


Publikowany na stronie forum OSC.

Jan Paweł Krasnodębski

Jan Paweł Krasnodębski został przeze mnie "odkryty" przy okazji książki "Pisarz i karawany". Tak mnie zainteresowała, że poszperałam. I znalazłam inne książki... i poezję Smile

Do tej pory przeczytałam tyko trzy zbiory:
- "Buntuję się w Twoich ustach" (ten już szósty z kolei jest... wooow)
- "Samotność wciąż szaleje"
- "Muszę Cię wychłostać"

Zaczęłam czytać od ostatniego. I uważam to za dobre rozwiązanie. Choć dziwne.
Wiersze zawarte w tych zbiorach są bardzo osobiste, pełne miłości, zgody z innymi oraz przemijania. "Muszę..." zawiera w sobie utwory pełne oczyszczenia, zrozumienia i pogodzenia się z faktem, że życie może się skończyć

Ból.
Jeśli umrę
to umrę.
Kiedyś bałem się tego.
Byłem wtedy nieśmiertelny.
Teraz wiem.
W każdym obrazie, w każdej książce
mieszka nieskończoność.


Są to wiersze dorosłego i fizycznie i duchowo człowieka, który już się nie buntuje, nie szuka, bo on już znalazł, już wie. Już wie czego chce, co kocha, co czuje.
"Samotność wciąż szaleje" i to prawda. Szaleje. W życiu każdego. Dotknęła też Autora, który w piękny delikatny sposób mówi o niej, ale również o potrzebie bycia z ukochaną kobietą (kobietami), o miłości tu i teraz, o miłości cielesnej...
"Buntuję się..." to wiersze "afrodyzjaki". Małe cacka, pełne uczuć do Tej Kobiety (Kobiet), do Córek i siebie samego...

Kiedy wychodzisz i zamykasz drzwi
Obrazy spadają ze ścian
Kiedy przychodzisz i przekręcasz klucz
Maupassant zdrowieje
Balzak kawę parzy
Proust się śmieje.


Według mnie poezja warta przeczytania. Autor w sposób prosty i piękny dzieli sie z nami przeżyciami ze swego prywatnego życia. Jak sam mówi jego "poezja to hymn miłości i cierpienia". Jak życie każdego z nas...


Publikowane na stronie forum OSC.

Sprawiedliwość owiec - Leonie Swann

Sprawiedliwość owiec autorstwa Leonie Swann to powieść lata 2006. Jak informuje nas podtytuł jest to - filozoficzna powieść kryminalna. I jak przystało na taką zaczyna się od zabójstwa (?):

- Jeszcze wczoraj był zdrowy - powiedziała Matylda, nerwowo strzygąc uszami
- To nie ma nic do rzeczy - zauważył Sir Ritchfield, najstarszy tryk w stadzie. - Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba. Pasterz leżał w bujnej irlandzkiej trawie obok stodoły. Leżał i ani drgnął.


Inteligentna, dobrze napisana i dowcipna krytyka ludzi widzianych oczami owiec. Niektóre owcze stwierdzenie skłaniają do przemyśleń - „żadna owca nie może opuścić stada” choć z drugiej strony „samotność ma swoje dobre strony”. Jedynym malusim minusem książki są momentami przydługie wywody filozoficzne. Ale muszę dodać, że głupiutkie myślenie owiec i ich analiza sytuacji mają w sobie dużo uroku...

Polecam na wieczór. Niekoniecznie przy kominku.


Publikowane na stronie forum OSC.

Pamiętniki Adama i Ewy - Mark Twain

To dwuczęściowa miniatura literacka, w której opowieści o życiu pierwszych ludzi - prarodziców, okraszone są subtelnym humorem i nutą wzruszenia. Książka jest błyskotliwą analizą natury kobiety i mężczyzny, a przede wszystkim hołdem złożonym wiernej i bezinteresownej miłości.
Poznają świat jako dorośli już ludzi. Wszystko ich zadziwia, zachowują się realistycznie, gdyż nie są naznaczeni obyczajami narzucanymi przez kulturę, patrzą na wszystko trzeźwym okiem...


Adam:
- [i]To nowe stworzenie o długich włosach ciągle staje mi na drodze. [...] Nie lubię tego [...]. będziemy mieli chyba deszcz... M y ? Skąd wziąłem to słowo? Już sobie przypominam. Nowe stworzenie go używa.
- Nowe stworzenie wymyśla nazwy dla każdej istoty, która się pojawia, zanim zdołam się sprzeciwić. I zawsze używa tej samej wymówki: że dana rzecz tak właśnie wygląda. Weźmy na przykład dodo [...]
- Mówi bez przerwy. A dawniej bywało tu tak cicho i przyjemnie.
- Nazwaliśmy je Kainem. Złowiła je, gdy zakładałem sidła [...]
- To nie kangur. Na pewno nie, gdyż utrzymuje się na nogach chwytając Ewę za palec [...]
- Po tylu latach dochodzę do wniosku, że pomyliłem się co do Ewy; lepiej jest żyć poza Ogrodem z nią niż w Ogrodzie bez niej.


Ewa:
- [...] j e s t e m tylko eksperymentem i niczym więcej.
- [...] mówię przez cały dzień, a nawet we śnie - dlatego jestem tak interesująca.
- [...] używałam przyjacielskiego zwrotu "my", ponieważ pochlebia mu, gdy jego też uwzględniam.
- kocham go jedynie dlatego, że j e s t m ę ż c z y z n ą i n a l e ż y d o m n i e.


Niby nic wielkiego. Nawet 50 stron nie ma. Niby nic odkrywczego. Przecież wiadomo jak myślą obie płcie - INACZEJ. Ale zawsze warto przeczytać. A może tak faktycznie było?


Publikowane na stronie forum OSC.

Małe zbrodnie małżeńskie - Eric-Emmanuel Schmitt

Dramat, a właściwie dramacik – rzecz sceniczna na dwie osoby, to przewrotna, zabawna i pełna zaskakujących zwrotów akcji opowieść o związku dwojga kochających się niegdyś ludzi. Co zostało między nimi po 15 latach małżeństwa?
Miłość i namiętność gdzieś uleciały. Zostały kłamstwa, oszustwa, zdrady i…

Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą.

Czyta się to jak dobrą wciągającą powieść. Szkoda, że tak mało stron. Treściowo jednak zawiera wiele wcześniej (przynajmniej ja o tym nie słyszałam ;p ) niewypowiedzianych dotąd na głos myśli dwojga już obcych sobie ludzi. Tematyka bardzo ważna i poważna, ale mimo wszystko potraktowana z przymrużeniem oka. Szybko zmieniająca się akcja nadaje tempa i rozmachu dramatowi.
Sztuka przeniesiona na deski teatrów.
 

Publikowane na stronie forum OSC

Oskar i pani Róża - Eric-Emmanuel Schmitt

Oskar i pani Róża to książeczka, o małym chłopcu chorym na białaczkę. Poznajemy go w momencie, kiedy wiadomo już, że umiera i że zostało mu tylko kilka dni życia. I nikt nie ma odwagi, by mu to powiedzieć, unikają go rodzice, milczy lekarz.. Jedyną osobą, której Oskar ufa bezgranicznie, i z którą ma odwagę rozmawiać o śmierci jest „ciocia” Róża, wolontariuszka. To jej pomysłem jest, by Oskar potraktował każdy dzień z tych, jakie mu pozostały, jak 10 lat życia; za jej namową zaczyna też pisać listy do „wielce szanownego Pana Boga”. Dane mu będzie przeżyć 110 lat! W międzyczasie zdąży doświadczyć, czym jest szalona młodość, zdąży dorosnąć, ożenić się i wreszcie zestarzeć. Jego listy, ciepłe, wzruszające i często komiczne, opowiadają o trudnym dorastaniu, radościach i udrękach każdego etapu życia; a wszystko to z perspektywy dziesięcioletniego chłopca.

Książka jest opowiastką filozoficzną, która porusza ważne tematy – życie i śmierć, jak żyć by nie marnować danego nam czasu? Książka ma formę listów pisanych przez Oskara do „Szanownego Pana Boga” (co robi za namową wolontariuszki, gdyż sam w niego nie wierzy) oraz rozmów z ciocią Różą. Napisana została w prosty sposób- tak aby trafić i do dorosłych i do dzieci. Książka, która potrafi nas rozśmieszyć, zmusić do myślenia, nauczyć jak doceniać to co mamy i wycisnąć nam łzy.


Poniżej kilka cytatów z książki:
- (...) codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.
- Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jak byśmy byli nieśmiertelni.
- Im więcej dostajesz po buzi, tym więcej możesz wytrzymać.
- Dojrzewanie to jest naprawdę syf! Dobrze, że przechodzi się przez to tylko raz.

Warto też obejrzeć przedstawienie teatralne. Jak mnie pamięć nie myli to Teatr Telewizji Polskiej maczał w tym palce.


Publikowane na stronie forum OSC.

Ludzie jak bogowie - H.G. Wells

Herbert George Wells to znany angielski pisarz powieści science fiction - Wehikuł czasu, wojna światów, Człowiek niewidzialny.

Jego powieść Ludzie jak bogowie jest ilustracją jego przekonań o możliwości zmiany społeczeństwa w oparciu o naukę i logiczne zasady. Bohaterowie książki (wydawałoby się, że całkiem przypadkowi) trafiają do równoległego świata zwanego Utopią. Mieszkańcy tej krainy wyzbyli się agresji, wojen, chorób i głodu by stworzyć społeczeństwo które sprzyja rozwojowi jednostki i całej cywilizacji.
Świetnie opisana jest konfrontacja Ziemian z nowym światem, ośmieszenie naszych absurdalnych zasad i ich potęgi nad nami. Cześć z naszych bohaterów chce podbić ten "zacofany' światek i stworzyć w z niego drugą Ziemię...

Książka napisana z 1923 roku nic nie straciła na swojej aktualności. To jej wielki plus. Niestety jak dla mnie mało dialogów. Za to sporo opisów. Czego unikam. A tutaj jakoś specjalnie mi to nie przeszkadzało...
Dobra książka z kanonu sf, ale również powieść polityczna.


Publikowane na stronie forum OSC.