Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francuska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francuska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lipca 2011

Winda - Frederic Dard

Widzimy wszystko oczami bohatera książki - dojrzałego mężczyzny, która po kilku latach nieobecności wraca do rodzinnego miasteczka. Jest samotny, jego matka zmarła podczas jego nieobecności. Mieszkanie  popadło w ruinę. A on szuka wspomnień z dzieciństwa.
W restauracji spotyka pewną kobietę, bardzo podobna do jego wielkiej miłości. Wiedziony jakąś magiczną siła podąża za nią do kina, a w końcu trafia do jej domu. Ten leniwy wieczór staje się dla niego koszmarem, tragikomedią...

Intrygujący kryminał z zaskakującym zakończeniem.

piątek, 1 lipca 2011

Małe zbrodnie małżeńskie - Eric-Emmanuel Schmitt

Dramat, a właściwie dramacik – rzecz sceniczna na dwie osoby, to przewrotna, zabawna i pełna zaskakujących zwrotów akcji opowieść o związku dwojga kochających się niegdyś ludzi. Co zostało między nimi po 15 latach małżeństwa?
Miłość i namiętność gdzieś uleciały. Zostały kłamstwa, oszustwa, zdrady i…

Kiedy widzicie kobietę i mężczyznę w urzędzie stanu cywilnego, zastanówcie się, które z nich stanie się mordercą.

Czyta się to jak dobrą wciągającą powieść. Szkoda, że tak mało stron. Treściowo jednak zawiera wiele wcześniej (przynajmniej ja o tym nie słyszałam ;p ) niewypowiedzianych dotąd na głos myśli dwojga już obcych sobie ludzi. Tematyka bardzo ważna i poważna, ale mimo wszystko potraktowana z przymrużeniem oka. Szybko zmieniająca się akcja nadaje tempa i rozmachu dramatowi.
Sztuka przeniesiona na deski teatrów.
 

Publikowane na stronie forum OSC

Oskar i pani Róża - Eric-Emmanuel Schmitt

Oskar i pani Róża to książeczka, o małym chłopcu chorym na białaczkę. Poznajemy go w momencie, kiedy wiadomo już, że umiera i że zostało mu tylko kilka dni życia. I nikt nie ma odwagi, by mu to powiedzieć, unikają go rodzice, milczy lekarz.. Jedyną osobą, której Oskar ufa bezgranicznie, i z którą ma odwagę rozmawiać o śmierci jest „ciocia” Róża, wolontariuszka. To jej pomysłem jest, by Oskar potraktował każdy dzień z tych, jakie mu pozostały, jak 10 lat życia; za jej namową zaczyna też pisać listy do „wielce szanownego Pana Boga”. Dane mu będzie przeżyć 110 lat! W międzyczasie zdąży doświadczyć, czym jest szalona młodość, zdąży dorosnąć, ożenić się i wreszcie zestarzeć. Jego listy, ciepłe, wzruszające i często komiczne, opowiadają o trudnym dorastaniu, radościach i udrękach każdego etapu życia; a wszystko to z perspektywy dziesięcioletniego chłopca.

Książka jest opowiastką filozoficzną, która porusza ważne tematy – życie i śmierć, jak żyć by nie marnować danego nam czasu? Książka ma formę listów pisanych przez Oskara do „Szanownego Pana Boga” (co robi za namową wolontariuszki, gdyż sam w niego nie wierzy) oraz rozmów z ciocią Różą. Napisana została w prosty sposób- tak aby trafić i do dorosłych i do dzieci. Książka, która potrafi nas rozśmieszyć, zmusić do myślenia, nauczyć jak doceniać to co mamy i wycisnąć nam łzy.


Poniżej kilka cytatów z książki:
- (...) codziennie patrz na świat, jakbyś oglądał go po raz pierwszy.
- Zapominamy, że życie jest kruche, delikatne, że nie trwa wiecznie. Zachowujemy się wszyscy, jak byśmy byli nieśmiertelni.
- Im więcej dostajesz po buzi, tym więcej możesz wytrzymać.
- Dojrzewanie to jest naprawdę syf! Dobrze, że przechodzi się przez to tylko raz.

Warto też obejrzeć przedstawienie teatralne. Jak mnie pamięć nie myli to Teatr Telewizji Polskiej maczał w tym palce.


Publikowane na stronie forum OSC.

sobota, 28 maja 2011

Kiedy byłem dziełem sztuki - Éric-Emmanuel Schmitt

Zdesperowany bohater na skraju samobójstwa podpisuje iście faustowski pakt ze spotkanym przypadkowo artystą. Odda się w jego ręce, w zamian za co odzyska sens życia. Jako żywa rzeźba staje się sławny i podziwiany. Ale czy na pewno jest zadowolony z decyzji, jaką podjął? Czy tak naprawdę zależało mu na tym, co osiągnął? Jak zwykle u Schmitta, ważne pytania podane lekko i z przymrużeniem oka.

Mam słabość do Schmitta, ale książkę kupiłam tylko dlatego, że przeczytałam początek:

"Wszystkie moje samobójstwa były nieudane.
Właściwie wszystko było nieudane: i życie, i samobójstwa.
W moim przypadku jest to tym bardziej okrutne, że zdaję sobie z tego sprawę"*.

Lubię tę nutkę autoironii i smutku. Prawdę mówiąc, często tak się nam wydaje. Ale czy posunęlibyśmy się do tego, by być rzeźbą? Im dalej zagłębiałam się w książkę dość... hm... fantastyczną? niespotykaną? nowatorską? - tym byłam ciekawsza losów głównego bohatera i tym bardziej doceniałam to, co mam. Tu i teraz.

Każdemu poleciałabym tego autora, a tę książkę każdemu, kto kocha sztukę, samobójstwa i ma niską samoocenę. Zresztą nich każdy przeczyta...


---
* É.-E. Schmitt "Kiedy byłem dziełem sztuki", przekład Maria Braunstein, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007, str. 5


Recenzja ukazala się również na portalu Biblionetka