Szukaj na tym blogu

piątek, 1 lipca 2011

Podtrzymywanie światła - Jeanette Winterson

Podtrzymywanie światła - bohaterką jest Silver, która mieszka z matką w domu wbudowanym w ścianę klifu. Któregoś dnia matka spada i 10-letnia Silver zostaje sierotą. Opiekę nad nią (w dość okropny sposób) przejmuje pan Pew, latarnik. Pew opowiada jej historie o świecie, którego Silver jeszcze nie zna, o tęsknocie i wydziedziczeniu, o podróżach w czasie i przestrzeni, o namiętności i zdradzie. Kiedy latarnia zostaje zautomat7yzowana Silver znów musi sama odnaleźć drogę w mroku...
Autorka zastosowała fragmentaryczną narrację co dodaje książce tajemniczości i kolorytu. Książka to piękna metafora miłości, czasu i życia - koktajl z tego co najważniejsze... 


Publikowane na stronie forum OSC.

Nie tylko pomarańcze - Jeannette Winterson

Jeanette Winterson to brytyjska pisarka. W dzieciństwie adoptowana przez bardzo religijną rodzinę,która przygotowywała ją do roli misjonarki. W wieku 16 lat uciekła z domu z powodu miłości do swojej przyjaciółki. Jej pierwsza, autobiograficzna powieść Nie tylko pomarańcze ukazała się w 1985 roku.

Nie tylko pomarańcze - bohaterka tej powieści - adoptowane dziecko, wzrasta w matriarchalnej rodzinie, w atmosferze żarliwej religijności graniczącej z dewocją. Jej przeznaczeniem jest zostać misjonarką. Nieubłaganie nadchodzi jednak okres dojrzewania i odkrywania samej siebie... Ta nowatorska stylistycznie, to skrząca się subtelnym humorem, to zachwycająca rozmachem powieść stanowi parodniową eskapadę na pełen dziwactw obszar religijnego nieumiarkowania i ludzkiej obsesji.
Książka super. Wciąga. Bawi. Uczy.
Zapamiętałam wątek... bóg nie pozwolił się Marii uczesać przed "sexem" a to źle. Kobieta powinna być zawsze piękna.
To ja nawyk sobie wyrobiłam i przed snem się czeszę. A w dzień chodzę rozczochrana, a co trochę wariactwa musi być.


Publikowane na stronie forum OSC.

Owocowa seria - Izabela Sowa

Smak świeżych malin, Cierpkość wiśni oraz Herbatniki z jagodami - Owocowa trylogia może i nie wnosi nic odkrywczego do naszego życia, ale daje dużo pozytywnej energii. Odstresowuje jak nic. Każda kobieta znajdzie coś wspólnego ze zwariowanymi bohaterkami. Razem ponarzekają na ten dziwny pędzący szybko świat i razem dadzą mu radę. Bo dlaczego by nie? 


  

Publikowane na stronie forum OSC.

Kobieta mężczyzna świeczka - J.P. Krasnodębski

Przeczytałam ostatni (jak na razie?) tomik poezji (wydany w 2000 roku) Jana Pawła Krasnodębskiego - Kobieta mężczyzna świeczka. Muszę przyznać, że jeśli poprzednie wiersze w tomiku Buntuję się... były erotyczne, to te kipią erotyzmem. Zero w nich wulgarności. To tak dla jasności mówię. Za to pełno miłości i realizmu. Takiego, aż do bólu. I takiej zwyczajności - chleb, pióro, dłoń, twarz... Wiersze są napisane z perspektywy kobiety. Większość. Świetnie to się czyta. Właściwie pochłania.
Poniżej kilka przykładów:


Jestem kobietą.
Dotykam Cię delikatnie
i czuję jak rośniesz.
[...]
Widzę Twoją twarz.
Jesteś szczęśliwy.
Jestem szczęśliwa.
[...]


albo:

Liżesz mnie całego
a tylko chleb pragnę jeść
z Twoich czarodziejskich dłoni.
[...]
 


Publikowany na stronie forum OSC.

Jan Paweł Krasnodębski

Jan Paweł Krasnodębski został przeze mnie "odkryty" przy okazji książki "Pisarz i karawany". Tak mnie zainteresowała, że poszperałam. I znalazłam inne książki... i poezję Smile

Do tej pory przeczytałam tyko trzy zbiory:
- "Buntuję się w Twoich ustach" (ten już szósty z kolei jest... wooow)
- "Samotność wciąż szaleje"
- "Muszę Cię wychłostać"

Zaczęłam czytać od ostatniego. I uważam to za dobre rozwiązanie. Choć dziwne.
Wiersze zawarte w tych zbiorach są bardzo osobiste, pełne miłości, zgody z innymi oraz przemijania. "Muszę..." zawiera w sobie utwory pełne oczyszczenia, zrozumienia i pogodzenia się z faktem, że życie może się skończyć

Ból.
Jeśli umrę
to umrę.
Kiedyś bałem się tego.
Byłem wtedy nieśmiertelny.
Teraz wiem.
W każdym obrazie, w każdej książce
mieszka nieskończoność.


Są to wiersze dorosłego i fizycznie i duchowo człowieka, który już się nie buntuje, nie szuka, bo on już znalazł, już wie. Już wie czego chce, co kocha, co czuje.
"Samotność wciąż szaleje" i to prawda. Szaleje. W życiu każdego. Dotknęła też Autora, który w piękny delikatny sposób mówi o niej, ale również o potrzebie bycia z ukochaną kobietą (kobietami), o miłości tu i teraz, o miłości cielesnej...
"Buntuję się..." to wiersze "afrodyzjaki". Małe cacka, pełne uczuć do Tej Kobiety (Kobiet), do Córek i siebie samego...

Kiedy wychodzisz i zamykasz drzwi
Obrazy spadają ze ścian
Kiedy przychodzisz i przekręcasz klucz
Maupassant zdrowieje
Balzak kawę parzy
Proust się śmieje.


Według mnie poezja warta przeczytania. Autor w sposób prosty i piękny dzieli sie z nami przeżyciami ze swego prywatnego życia. Jak sam mówi jego "poezja to hymn miłości i cierpienia". Jak życie każdego z nas...


Publikowane na stronie forum OSC.

Sprawiedliwość owiec - Leonie Swann

Sprawiedliwość owiec autorstwa Leonie Swann to powieść lata 2006. Jak informuje nas podtytuł jest to - filozoficzna powieść kryminalna. I jak przystało na taką zaczyna się od zabójstwa (?):

- Jeszcze wczoraj był zdrowy - powiedziała Matylda, nerwowo strzygąc uszami
- To nie ma nic do rzeczy - zauważył Sir Ritchfield, najstarszy tryk w stadzie. - Nie umarł na chorobę. Szpadel to nie choroba. Pasterz leżał w bujnej irlandzkiej trawie obok stodoły. Leżał i ani drgnął.


Inteligentna, dobrze napisana i dowcipna krytyka ludzi widzianych oczami owiec. Niektóre owcze stwierdzenie skłaniają do przemyśleń - „żadna owca nie może opuścić stada” choć z drugiej strony „samotność ma swoje dobre strony”. Jedynym malusim minusem książki są momentami przydługie wywody filozoficzne. Ale muszę dodać, że głupiutkie myślenie owiec i ich analiza sytuacji mają w sobie dużo uroku...

Polecam na wieczór. Niekoniecznie przy kominku.


Publikowane na stronie forum OSC.

Pamiętniki Adama i Ewy - Mark Twain

To dwuczęściowa miniatura literacka, w której opowieści o życiu pierwszych ludzi - prarodziców, okraszone są subtelnym humorem i nutą wzruszenia. Książka jest błyskotliwą analizą natury kobiety i mężczyzny, a przede wszystkim hołdem złożonym wiernej i bezinteresownej miłości.
Poznają świat jako dorośli już ludzi. Wszystko ich zadziwia, zachowują się realistycznie, gdyż nie są naznaczeni obyczajami narzucanymi przez kulturę, patrzą na wszystko trzeźwym okiem...


Adam:
- [i]To nowe stworzenie o długich włosach ciągle staje mi na drodze. [...] Nie lubię tego [...]. będziemy mieli chyba deszcz... M y ? Skąd wziąłem to słowo? Już sobie przypominam. Nowe stworzenie go używa.
- Nowe stworzenie wymyśla nazwy dla każdej istoty, która się pojawia, zanim zdołam się sprzeciwić. I zawsze używa tej samej wymówki: że dana rzecz tak właśnie wygląda. Weźmy na przykład dodo [...]
- Mówi bez przerwy. A dawniej bywało tu tak cicho i przyjemnie.
- Nazwaliśmy je Kainem. Złowiła je, gdy zakładałem sidła [...]
- To nie kangur. Na pewno nie, gdyż utrzymuje się na nogach chwytając Ewę za palec [...]
- Po tylu latach dochodzę do wniosku, że pomyliłem się co do Ewy; lepiej jest żyć poza Ogrodem z nią niż w Ogrodzie bez niej.


Ewa:
- [...] j e s t e m tylko eksperymentem i niczym więcej.
- [...] mówię przez cały dzień, a nawet we śnie - dlatego jestem tak interesująca.
- [...] używałam przyjacielskiego zwrotu "my", ponieważ pochlebia mu, gdy jego też uwzględniam.
- kocham go jedynie dlatego, że j e s t m ę ż c z y z n ą i n a l e ż y d o m n i e.


Niby nic wielkiego. Nawet 50 stron nie ma. Niby nic odkrywczego. Przecież wiadomo jak myślą obie płcie - INACZEJ. Ale zawsze warto przeczytać. A może tak faktycznie było?


Publikowane na stronie forum OSC.